czwartek, 30 sierpnia 2018

Zupa krem marchewkowa

Życzenie mojego pierworodnego, który bardzo lubi marchewki zwłaszcza, gdy są akurat w naszym ogródku ;)

Zupa bardzo prosta i szybka.

6 marchewek
3 ziemniaki
1,5 l wody
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
1/2 łyżeczki kurkumy
sól, pieprz
słodka śmietana 30%
olej rzepakowy
natka pietruszki

W garnku z grubym dnem smażymy na oleju posiekaną cebulę, gdy się zeszkli dodajemy pokrojoną w plasterki marchewkę i chwilę podsmażamy. Zalewamy wodą, dodajemy ziemniaki i gotujemy do miękkości. Doprawiamy solą, pieprzem, imbirem i kurkumą. Całość miksujemy. Na koniec zabielamy śmietaną.


Na talerzu posypujemy zupę świeżą natką pietruszki.

Zupę można podawać z grzankami z serem o intensywnym smaku, groszkiem ptysiowym czy małymi grzaneczkami w ziołach.

Zupa nadaje się idealnie również dla najmłodszych członków rodziny, pomijamy w tedy dodatek w postaci grzanek :)

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Tablica inspiracji

Co prawda do rozpoczęcia budowy jeszcze trochę, nadal oczekujemy zgody na podział działki z gminy ale ja już zaczęłam planować wykończenie ;) Głównie dlatego, że chce już na etapie projektu wiedzieć, jak ma być rozmieszczone oświetlenie, armatura łazienkowa, sprzęty kuchenne i gniazdka.
Spodobało mi się tworzenie tablic inspiracji. W łatwy sposób można zobaczyć co do siebie pasuje, jaką kolorystyka ze sobą współgra. Stworzyłam już dla wszystkich pomieszczeń tablice inspiracji, choć największy problem miałam w wiatrołapem. Dla tego pomieszczenia zrobiłam ich kilka ;)
Póki co robię wszystko w programie Paint ale powoli przymierzam się do programu służącego do aranżacji wnętrz.

Znalazłam ciekawy, darmowy program Sweet Home 3D, który umożliwia ustawiać meble na planie 2D z podglądem 3D.

Z chęcią przeglądam również projekty diy i z pewnością kilka takich mebli znajdzie się w moim domu. Wynika to między innymi z tego, że części mebli, które mamy nie chcę się pozbywać, ponieważ są stosunkowo nowe ale chciałabym im nadać indywidualnego wyglądu i dopasować lepiej do danego wnętrze ;)


Na każdej tablicy umieszczam kolorystykę, którą chce połączyć oraz zdjęcia danego pomieszczenia, które jest w stylu jaki bym chciała osiągnąć. Następnie wyszukuje przedmioty, które wpasują się w moją wizję :) 
Bardzo przyjemna zabawa i umila oczekiwanie na kolejne papierki ;)

sobota, 25 sierpnia 2018

Hamburger wegetariański

Od jakiegoś czasu pierworodny zdecydował, że nie będzie jadł mięsa. Jeśli chodzi o obiady, to na początku dostawał po prostu porcję bez mięsa. Ale widząc, że faktycznie nie ma zamiaru wrócić do mięsa uznałam, że muszę bardziej mu urozmaicić posiłki. Zwłaszcza, że z surówkami również jest na bakier. Jeśli warzywa to tylko każde osobno. Ryż czy kasza tylko osobno, bez żadnych dodatków. Wszystko musi mieć podane osobno. Jedyny wyjątek to zupy ;)

Jeden z przepisów, który nam się spodobał to hamburger wegetariański z kotletem z zielonego groszku. Z podanej ilości wychodzi ok. 6 kotlecików.

opakowanie mrożonego zielonego groszku
jajko
sól i pieprz do smaku

bułka
dodatki wg uznania




Sos do hamburgerów:
cebula
2 łyżki ketchupu pikantnego

2 łyżki majonezu
łyżeczka musztardy

Groszek gotujemy w osolonej wodzie. Ugotowany blendujemy razem z jajkiem. Doprawiamy do smaku, przy czym soli dodajemy tylko, jeśli uznamy, że masa jest mało słona. Można dodać również innych przypraw wg uznania np. zioła czy chilli. U nas była wersja "light" ;)
Formujemy kotleciki i smażymy na tłuszczu - ja użyłam oleju rzepakowego z dodatkiem masła.

Bułkę podpiekamy w piekarniku.


Sos do hamburgerów: Cebulkę drobno siekamy i mieszamy razem z ketchupem, majonezem i musztardą.

Bułkę przekrawamy na pół, spód smarujemy sosem. U nas została położona rukola, następnie kotlet z zielonego groszku i zielony ogórek. Na całość poszła kolejna warstwa sosu.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Projekt gotowy czy indywidualny?

Jak tylko zmaterializowały się nasze myśli o budowie domu i rozpoczęliśmy całą procedurę zaczęliśmy też myśleć o projekcie. Było to dla nas ważne, bo od projektu było uzależnione jak podzielić działkę, żeby było dla nas dobrze.
Początkowo wybraliśmy gotowy projekt. Mieliśmy do niego kilka zastrzeżeń ale uznaliśmy, że najbardziej spełnia nasze oczekiwania.
Całe szczęście, mieliśmy jeszcze czas, żeby przemyśleć projekt wybrać ostatecznie co dla nas najlepsze.

Im dłużej patrzyliśmy na zdjęcia gotowego projektu przyklejonego do ściany jako droga do spełnienia marzenia, tym bardziej zaczęliśmy myśleć o projekcie indywidualnym.

Każde z nas określiło cechy, jakie ma spełniać dom.

Wspólne kryterium decydujące:
- dom ma być parterowy

Moje kryteria:
- powierzchnia użytkowa 140-150 m2
- spiżarnia
- pralnia
- 4 sypialnie
- duży salon z kuchnią
- nasza sypialnia z garderobą i łazienką

Małża kryteria:
- prosta bryła domu w kształcie litery "L"
- dwuspadowy dach

Zaczęliśmy na podstawie tych kryteriów szukać gotowca, żeby na czymś bazować. Udało nam się znaleźć cały jeden projekt, który mógł stanowić podstawę do naszych rysunków ;)


Ale mamy jeszcze jeden dylemat - z garażem czy może jednak bez. Jest to dość poważne podwyższenie kosztów budowy domu. Jeszcze mamy chwilę, żeby się nad tym zastanowić i ewentualnie zmodyfikować projekt o brak garażu ;)

Oczywiście jest to tylko nasza wizualizacja, którą architekt musi pomóc nam sprecyzować, ustalić wielkość okien i reszty pomieszczeń itp. itd. ;) 
Byliśmy już na wstępnej rozmowie i projekt indywidualny będzie nas kosztował tyle, ile byśmy wydali kupując gotowca, wprowadzając do niego poprawki oraz adaptując go.


Mamy się do niego zgłosić, gdy tylko otrzymamy od geodety mapkę do celów projektowych. Kroczek po kroczku, jesteśmy co raz bliżej tego momentu :)


środa, 22 sierpnia 2018

Kolorowa sól

Wakacje zbliżają się ku końcowi. W ciągu tych kilku tygodni wakacji, które minęły starałam się, żeby moi synowie spędzali czas różnorodnie. Nie zawsze chcieli ze mną współpracować, gdy jednak udało mi się ich czymś zainteresować angażowali się w zabawę.

Jedną z takich atrakcji było zrobienie kolorowej soli i wyklejanie nią.

Przepis na kolorową sól jest bardzo prosty:
- sól
- różnokolorowa kreda
- papierowe talerzyki

Sól wysypujemy na tyle talerzyków ile chcemy uzyskać kolorów. Trzemy kredą o sól. Po kilku chwilach sól zmienia kolor.


Do wyklejania potrzebne są kartki lub wydrukowane wzory i klej - my używamy magica ;)



Czy biurokracja kiedyś się kończy?

Postanowiłam pisać dziennik z budowy naszego wymarzonego domu, żeby w momencie przeprowadzki na spokojnie już spojrzeć wstecz i zobaczyć ile nam zajął cały projekt budowy naszego wymarzonego domu oraz ile nerwów i stresu nas to kosztowało. Czemu już teraz zakładam, że czekają nas stresy? Bo ja już się stresuje! Biurokracją! Jest już połowa sierpni, a swoją drogę zaczęliśmy w połowie stycznia...
Jako że już teraz mieszkamy na wsi (ja od 8 lat, mąż stąd pochodzi) nie mam dylematów czy to dobry wybór, by wyprowadzić się po za miasto -  dla mnie to jedyna możliwość ;)
Kolejna sprawa, nie musieliśmy kupować tego kawałka ziemi, na którym stanie nasz dom. Dostaliśmy, na razie słownie, bo formalności trwają, ziemię, na której postawimy nasz dom.
Jedyny problem jaki się z tym wiążę to więcej formalności, ale oszczędność gotówki i bliskość, lecz nie za bliska do dziadków, by podrzucić dzieci jest tego warta ;)
W tym momencie w miejscu naszego przyszłego domu rośnie kukurydza :D



Teść był rolnikiem, teraz uprawia ziemię hobbystycznie ;) Działka jest odrolniona, jakoś ziemi kiepska, także kukurydza imponujących rozmiarów nie jest ;) Myśleliśmy, że uda się na jesień wylać fundamenty i trzeba będzie ją wcześniej ściąć. Jednak wiedząc ile jeszcze biurokracji przed nami, kukurydza będzie ścięta w swoim czasie ;)

A więc formalności...
Pierwszą rzeczą jaką musieliśmy zrobić to złożyć do gminy wniosek o zgodę na zabudowę, ponieważ gmina nie ma planu zagospodarowania przestrzennego. Do wniosku musieliśmy dołączyć wstępny projekt, jaki dom chcemy postawić na działce. Wniosek został złożony w styczniu, po 2 miesiącach dostaliśmy decyzję pozytywną. Koszt: 0 zł. Także pod koniec marca mamy dokument w ręce, czas na geodetę. Kwiecień nie sprzyjał załatwianiu i tym sposobem miesiąc zmarnowaliśmy, dopiero na początku maja umówiliśmy się z geodetą. Geodeta powiedział co i jak, umówił się z nami na odbiór dokumentów do złożenia wniosku do gminy o podział działki. Tak, naszą działkę jeszcze trzeba podzielić, bo to jedno, ogromne pole. Możemy to zrobić dopiero teraz, gdy mamy zgodę na zabudowę - Polska :D Niestety geodeta 3 razy się umawiał i 3 razy się nie pojawił. Minęły 2 miesiące czekania na niesłownego geodetę i powiedziałam "koniec"! Zmieniamy geodetę. Tym oto sposobem otrzymaliśmy po dwóch tygodniach projekt do gminy i złożyliśmy go wraz z wnioskiem o podział działki. W tym momencie oczekujemy na decyzję gminy - minęły 3 tygodnie. Jestem ciekawa ile jeszcze ;)